slider3.png

Naj­czę­ściej ali­menty są uzy­ski­wane w wyniku prze­pro­wa­dze­nia postę­po­wa­nia sądo­wego i wyda­nia przez Sąd wyroku.

Nie jest to jed­nak jedyna droga aby ure­gu­lo­wać sto­sunki ali­men­ta­cyjne pomię­dzy upraw­nio­nym a zobo­wią­za­nym. Dużo szyb­szym spo­so­bem jest zawar­cie  tzw. umowy o ali­menty.Stro­nami umowy o ali­menty są dwa pod­mioty: osoba zobo­wią­za­nia do ali­men­tów  i osoba upraw­niona do otrzy­my­wa­nia świad­czeń. Pamię­tajmy, że w przy­padku gdy upraw­nio­nym jest mało­let­nie dziecko, w umo­wie powinno się zazna­czyć, że  jest ono repre­zen­to­wane przez przed­sta­wi­ciela usta­wo­wego w postaci  rodzica.

Umowa o ali­menty powinna w szcze­gól­no­ści okre­ślać kwotę ali­men­tów, czę­sto­tli­wość płat­no­ści (naj­czę­ściej sys­tem mie­sięczny, ze wska­za­niem kon­kret­nej daty do któ­rej ma nastą­pić zapłata) oraz formę płatności.

Umowa o ali­menty nie wymaga dla swej waż­no­ści żad­nej kon­kret­nej formy. Myślę  jed­nak, że warto ją zawrzeć co naj­mniej w for­mie pisemnej.

Przy pracy nad  umową o ali­menty, warto pomy­śleć o zabez­pie­cze­niu jej wykonaniu.

Dłuż­nik ali­men­ta­cyjny, może np. zło­żyć oświad­cze­nie o dobro­wol­nym pod­da­niu się egze­ku­cji. Oświad­cze­nie dłuż­nika o dobro­wol­nym pod­da­niu się egze­ku­cji, ozna­cza, że dłuż­nik wyraża odgór­nie zgodę na docho­dze­nie przez wie­rzy­ciela ali­men­ta­cyj­nego rosz­czeń  z tytułu powsta­łych zale­gło­ści ali­men­ta­cyj­nych bez postę­po­wa­nia sądowego.

W prze­ci­wień­stwie, do umowy o ali­menty, oświad­cze­nie o dobro­wol­nym pod­da­niu się egze­ku­cji musi być spo­rzą­dzone w for­mie aktu notarialnego.

Akt nota­rialny zawie­ra­jący takie oświad­cze­nie jest tytu­łem egze­ku­cyj­nym (art. 777 par.1 pkt.5 kodeksu postę­po­wa­nia cywil­nego). W razie nie wyko­ny­wa­nia umowy przez zobo­wią­za­nego do zapłaty, druga strona może wystą­pić do sądu z wnio­skiem o nada­nie mu klau­zuli wyko­nal­no­ści.
W przy­padku, gdy dłuż­nik prze­staje pła­cić usta­lone w umo­wie ali­menty, tytuł egze­ku­cyjny wraz z klau­zulą wyko­nal­no­ści staje się tytu­łem wyko­naw­czym. Można wtedy skie­ro­wać sprawę do komor­nika celem wsz­czę­cia postę­po­wa­nia egzekucyjnego.

Ure­gu­lo­wa­nie obo­wiązku ali­men­ta­cyj­nego w for­mie umo­wie sprzyja szyb­ko­ści uzy­ska­nia środ­ków na wycho­wa­nie dziecka, i zapewne oszczę­dzi nega­tyw­nych emo­cji, które nie­jed­no­krot­nie towa­rzy­szą postę­po­wa­niom sądowym.

W przy­padku jed­nak, gdy strony nie mogą dojść do poro­zu­mie­nia, pozo­staje wyłącz­nie droga sądowa.

 

 

 

’’Rozwód’’ konkubentów

Czę­sto Klienci pytają mnie w jaki spo­sób mają doko­nać roz­li­cze­nia związku part­ner­skiego (konkubinatu).

Do sto­sun­ków mię­dzy oso­bami pozo­sta­ją­cymi ze sobą w kon­ku­bi­na­cie (związku part­ner­skim) nawet pomoc­ni­czo nie mają zasto­so­wa­nia prze­pisy kodeksu rodzin­nego i opiekuńczego.

Nigdy zatem nie docho­dzi mię­dzy tymi oso­bami do usta­no­wie­nia wspól­no­ści mająt­ko­wej.

Kon­ku­benci pozo­stają współ­wła­ści­cie­lami rze­czy, które nabyli za wspól­nie zgro­ma­dzone środki. Mają tutaj zatem zasto­so­wa­nie prze­pisy zawarte w Dziale IV kodeksu cywil­nego. To, w jakiej czę­ści pozo­stają współ­wła­ści­cie­lami decy­duje zawarta mię­dzy nimi umowa. Zgod­nie z art. 197 ist­nieje jed­nak domnie­ma­nie, iż udziały współ­wła­ści­cieli są równe. Zgod­nie z art. 210 k.c. każdy ze współ­wła­ści­cieli jest upraw­niony, aby żądać znie­sie­nia współwłasności.

Jeśli cho­dzi o inne korzy­ści, jakie jedna z osób pozo­sta­ją­cych w kon­ku­bi­na­cie czer­pała, kosz­tem dru­giej, to wydaje się, iż można je odzy­skać na pod­sta­wie prze­pi­sów o bez­pod­staw­nym wzbo­ga­ce­niu. Oczy­wi­ście druga strona mogłaby pró­bo­wać się bro­nić, twier­dząc, iż uzy­skane korzy­ści były daro­wi­zną. Spo­sób egze­kwo­wa­nia rosz­czeń wobec dru­giej osoby zależy od rodzaju docho­dzo­nego świadczenia.

Roz­wo­dzisz się? Twoje postę­po­wa­nie trwa już kilka dobrych mie­sięcy i końca nie widać? Dodat­kową trud­no­ścią jest to, że wal­czysz o ali­menty dla dziecka a może  dla sie­bie? Jest  spo­sób na to, aby już teraz zapew­nić sobie bez­pie­czeń­stwo finan­sowe, a w szcze­gól­no­ści bez­pie­czeń­stwo dziecka.

Zarówno w pro­ce­sie o roz­wód jak i w samo­dziel­nym  postę­po­wa­niu  o ali­menty, można ubie­gać się o tzw. zabez­pie­cze­nie ali­men­tów na czas trwa­nia postę­po­wa­nia. Czym wła­ści­wie jest zabez­pie­cze­nie ali­men­tów i jakie płyną  z tego korzyści?

Pod­sta­wową funk­cją zabez­pie­cze­nia jest moż­li­wość uzy­ska­nia  środ­ków finan­so­wych już w trak­cie postę­po­wa­nia  -   przed wyda­niem wyroku przez sąd.

Kolej­nym plu­sem jest to, że posta­no­wie­nie sądu w przed­mio­cie zabez­pie­cze­nia ali­men­tów jest tytu­łem wyko­naw­czym, co ozna­cza, że upraw­nia do wsz­czę­cia egze­ku­cji. Dzieje się tak dla­tego, że sąd nadaje temu posta­no­wie­niu klau­zulę wyko­nal­no­ści z urzędu (art. 743 § 1 k.p.c.). Krótko mówiąc – posia­da­jąc  posta­no­wie­nie o zabez­pie­cze­niu możesz udać się do komor­nika, aby  roz­po­czął egzekucję.

Nawet wnie­sie­nie przez dru­giego mał­żonka – zobo­wią­za­nego do świad­czeń finan­so­wych,  zaża­le­nia na posta­no­wie­nie o zabez­pie­cze­niu nie wstrzy­muje wyko­na­nia zabezpieczenia.

Dodat­ko­wym uła­twie­niem, jest też to, że w przy­padku ubie­ga­nia się o zabez­pie­cze­nie ali­men­tów, nie musisz wyka­zy­wać „inte­resu praw­nego” jak ma to miej­sce przy zabez­pie­cze­niu innych rosz­czeń. Pod­stawą zabez­pie­cze­nia ali­men­tów jest tylko „upraw­do­po­dob­nie­nie roszczenia”.

O zabez­pie­cze­nie możesz się ubie­gać w pozwie, w trak­cie toczą­cego się postę­po­wa­nia, a nawet przed jego wszczęciem.

Myślę, że zabez­pie­cze­nie to naprawdę dobry pomysł szcze­gól­nie dla osób znaj­du­ją­cych się w trud­nej sytu­acji finan­so­wej. Warto się o nie sta­rać. Wnio­ski o zabez­pie­cze­nie są szcze­gólne pożą­dane w trud­nych i dłu­go­trwa­łych  spra­wach roz­wo­do­wych, w któ­rych sąd orzeka o winie mał­żon­ków. Posta­no­wie­nie o zabez­pie­cze­niu ali­men­tów zapewni sta­bi­li­za­cję finan­sową, a dodat­kowo nie pod­lega opła­cie sądowej.

Władza rodzicielska przy rozwodzie.

Utarło się, że po roz­wo­dzie dzieci zostają z matką. Tra­dy­cja i prak­tyka w Pol­sce powo­duje, że jest to naj­częst­szy spo­sób roz­strzy­gnię­cia sądów w tym przedmiocie.

Mówi się: „dzieci i ryby głosu nie mają”- a jed­nak nie!

Przed roz­strzy­gnię­ciem w przed­mio­cie wła­dzy rodzi­ciel­skiej– zwłasz­cza przed roz­strzy­gnię­ciem, któ­remu z rodzi­ców powie­rzyć jej wyko­ny­wa­nie, a któ­remu ogra­ni­czyć, sąd powi­nien usta­lić w jakich warun­kach dziecko będzie prze­by­wać. Sąd ma do tego odpo­wied­nie moż­li­wo­ści: wywiad kura­tora, opi­nia ośrodka– tzw. RODKa, opi­nia psychologa.

Jed­nak w mojej oce­nie naj­istot­niej­szy spo­sób, a chyba nieco zapo­mniany– sąd może wysłu­chać dziecko, jeśli na to pozwala jego roz­wój umy­słowy i sto­pień doj­rza­ło­ści. Sta­nowi o tym wprost art. 57 § 2 KPC oraz art. 12 Kon­wen­cji o pra­wach dziecka.

Co wię­cej– wysłu­cha­nie takie musi się odbyć poza salą sądową.

Dzi­siaj dzie­ciaki już od pierw­szych klas szkoły pod­sta­wo­wej mają swoje komórki, wydają setki zło­tych na play sta­tion i inne gadżety, gra­nica wystar­cza­ją­cej wie­dzy i roze­zna­nia obniża się z roku na rok.

Opieka i kontakty po rozwodzie.

Ponoć Liz Tay­lor zapi­sała mają­tek swo­jemu psu….

U nas tak daleko nie można się posu­nąć, ale ostat­nio prze­czy­ta­łam, że coraz więk­szym pro­ble­mem przy roz­wo­dzie jest kwe­stia powie­rze­nia opieki i usta­le­nia kon­tak­tów roz­wo­dzą­cych się mał­żon­ków z wspól­nymi zwie­rząt­kami domowymi!

Nie­stety KRiO nie regu­luje tych kwe­stii. Zwie­rzęta w pra­wie pol­skim trak­to­wane są w tej mate­rii jak rzecz– skład­nik majątku. Mogą więc być przed­mio­tem podziału majątku po rozwodzie.

Mimo całej sym­pa­tii na razie nie wyobra­żam sobie usta­le­nia w wyroku roz­wo­do­wym prawa dru­giego z mał­żon­ków do kon­tak­tów z Azor­kiem w co drugą sobotę ;-) .

Idą święta a ja o rozwodach!

Przy­znaję się szcze­rze, że w tej przed­świą­tecz­nej gorączce odsta­wi­łam temat roz­wodu na później.

Nie­mniej jed­nak, idą święta– czas rodzin­nych spo­tkań i wza­jem­nych przy­jem­no­ści. Dla­tego pamię­taj­cie zarówno rodzice jak i ich mało­let­nie dziecko mają prawo i obo­wią­zek utrzy­my­wa­nia ze sobą kon­tak­tów. Roz­wie­dziony mał­żo­nek, z któ­rym dziecko mieszka,  nie ma prawa ogra­ni­czać kon­tak­tów dru­giemu z rodziców.

Prze­szka­dza­jąc w kon­tak­tach mał­żo­nek nie tylko robi na złość byłemu part­ne­rowi– ale przede wszyst­kim krzyw­dzi wła­sne dziecko, które ma do takich kon­tak­tów prawo. Dziecko ma prawo kochać oboje rodzi­ców!

Jeden z czy­tel­ni­ków zadał mi powyż­sze pyta­nie– warto roz­wi­nąć temat. Od ponad roku mamy nowe moż­li­wo­ści w zakre­sie „egze­ku­cji” kon­tak­tów z dziećmi. Pomi­jam w cało­ści kwe­stie cha­rak­teru praw­nego prze­pi­sów. Jak to się robi i co można zrobić?

Postę­po­wa­nie w spra­wach doty­czą­cych wyko­ny­wa­nia kon­tak­tów z dziec­kiem ma cha­rak­ter dwustopniowy.

Po pierw­sze należy zło­żyć wnio­sek o zagro­że­nie naka­za­niem zapłaty na rzecz osoby upraw­nio­nej do kon­taktu z dziec­kiem ozna­czo­nej sumy pie­nięż­nej za każde naru­sze­nie obowiązku.

Innymi słowy rodzic, który ma pro­blem z wyko­ny­wa­niem kon­tak­tów z dziec­kiem– naj­czę­ściej na sku­tek dzia­łal­no­ści (utrud­nia­nia) przez dru­giego z rodzi­ców, musi zło­żyć pismo do sądu opie­kuń­czego (rejonowego).

Sąd, w przy­padku uwzględ­nie­nia wnio­sku, zagrozi oso­bie która naru­sza usta­lone zasady kon­tak­tów z dziec­kiem, naka­za­niem zapłaty ozna­czo­nej sumy pie­nięż­nej. Suma nie jest w prze­pi­sie zde­fi­nio­wana. Czas i prak­tyka pokażą czy będą to sumy znaczne.

Jeżeli pomimo wyda­nia posta­no­wie­nia o zagro­że­niu osoba nadal naru­sza zasady sąd opie­kuń­czy naka­zuje jej zapłatę należ­nej sumy, usta­la­jąc jej wyso­kość sto­sow­nie do liczby naruszeń.

Uwaga! Wyjąt­kowo sąd może zagro­zić naka­za­niem zapłaty już w postę­po­wa­niu roz­wo­do­wym, jeżeli wystę­pują uza­sad­nione obawy naru­sze­nia obo­wiąz­ków wyni­ka­ją­cych z posta­no­wie­nia o kontaktach.

Stalking jako przyczyna rozwodu

Przy­czyn roz­wodu (zawi­nio­nych i nie­za­wi­nio­nych) jest wiele. Moim zda­niem naj­czę­ściej wystę­pu­jącą jest zdrada i prze­moc.

Ostat­nio pisa­łam– po co orze­kać o winie, zain­spi­ro­wał mnie arty­kuł opi­su­jący sprawę Kata­rzyny Figury. Otwie­ram czwart­kową Wybor­czą– i tam znowu Kata­rzyna Figura– tym razem prze­moc w rodzi­nie.

Nie­stety coraz czę­ściej mamy do czy­nie­nia z tym zja­wi­skiem, i co gor­sza z coraz bar­dziej wyra­fi­no­waną formą jaką jest prze­moc psy­chiczna- stal­king. Zarówno prze­moc fizyczna jak i psy­chiczna może być przy­czyną roz­wodu. Tylko jak tu udo­wod­nić, że naj­bliż­sza nam osoba nas gnębi?

Tor­tura psy­chiczna– naj­bar­dziej zło­śliwa,  nie­uchwytna i wyra­fi­no­wana forma prze­mocy– jak ją rozpoznać?

Prze­mocą psy­chiczną jest m. in. :

  • słowne znie­wa­ża­nie,
  • wyśmie­wa­nie,
  • wyszy­dza­nie,
  • zastra­sze­nie,
  • upo­rczywe moralizowanie,
  • wymu­sza­nie lojalności,
  • szan­ta­żo­wa­nie,
  • nad­mierne kontrolowanie,
  • wzbu­dza­nie poczu­cia winy,
  • nie­po­sza­no­wa­nie god­no­ści i prywatności,
  • wma­wia­nie kłamstw,
  • cza­sowa izo­la­cja dziecka,
  • nisz­cze­nie rze­czy oso­bi­stych człon­ków rodziny,
  • to także groźba popeł­nie­nia samobójstwa.

 

Stal­king polega na: upo­rczy­wym nęka­niu danej osoby lub jej bli­skich,  któ­rego skut­kiem jest wywo­ła­nie u ofiary uza­sad­nio­nego poczu­cia zagrożenia.

Roz­wód to dla wielu osób przy­kra sprawa, trau­ma­tyczne prze­ży­cie. Pamię­taj­cie jed­nak, że nie jeste­ście sami. Jeśli roz­po­zna­jesz w zacho­wa­niu współ­mał­żonka w/​w dzia­ła­nia, czu­jesz się z tym nie­kom­for­towo– źle, szu­kaj pomocy! Nie cze­kaj aż będzie za późno.

Umowa małżeńska po francusku!

Czy wie­cie, że w kato­lic­kiej i kon­ser­wa­tyw­nej (w zakre­sie prawa rodzin­nego) Fran­cji mają postę­pową umowę mał­żeń­ską- PaCS?

PaCS– co to takiego? W mojej oce­nie to coś na kształt zale­ga­li­zo­wa­nego kon­ku­bi­natu- mał­żeń­stwo bez zbęd­nych formalności.

Za Wiki­pe­dią: Pacte civil de soli­da­rité (PACS; Oby­wa­tel­ska Umowa Soli­dar­no­ści, Pakt Soli­dar­ności) – fran­cu­ski reje­stro­wany zwią­zek part­ner­ski lega­li­zu­jący związki nie­for­malne mię­dzy dwoj­giem ludzi.

Skutki: wspólne dekla­ra­cje mająt­kowe od momentu zare­je­stro­wa­nia, nowe zasady dzie­dzi­cze­nia (zwol­nie­nia od podatku od spadku), opiekę spo­łeczną oraz współ­od­po­wie­dzial­ność za długi (zacią­gnięte w cza­sie związku na potrzeby życia codziennego).

Roz­wią­za­nie PACSu jest uprosz­czone w porów­na­niu do mał­żeń­stwa: wystar­czy, by jeden z part­ne­rów wysłał do odpo­wied­niego urzędu w swo­jej miej­sco­wo­ści (tri­bu­nal d'instance) list pole­cony infor­mu­jący o zerwa­niu paktu cywil­nego. Efekt takiej dekla­ra­cji jest natych­mia­stowy. Brak trud­no­ści rozwodu.

A teraz tro­chę sta­ty­styki:2010 roku zawarto 205 558 PAC­Sów  oraz 251 654 mał­żeństw, odse­tek roz­padu związ­ków dla PACS był nie­znacz­nie więk­szy (18.9%) niż dla mał­żeństw (18.2%).

Sie­dząc w pocze­kalni do leka­rza w ostatni wto­rek mia­łam szansę nad­ro­bić zale­gło­ści w pra­sie kolo­ro­wej i nie tylko. Oczy­wi­ście więk­szość infor­ma­cji, arty­ku­łów, plo­tek doty­czy kto i z kim się roz­stał. W New­swe­eku zaś prze­czy­ta­łam bar­dzo inte­re­su­jący arty­kuł: „Roz­wód na śmierć i życie”.

Roz­wody cele­bry­tów zawsze roz­pa­lają wyobraź­nię czy­tel­ni­ków.  Kon­se­kwen­cją tego jest fakt, iż coraz czę­ściej w mediach poru­szany jest ten temat. Bar­dzo się cie­szę– czas bowiem na zmiany.

Zga­dam się z sędzią Jac­kiem Igna­czew­skim, pol­skie prawo rodzinne nie nadąża za zmia­nami jakie nie­sie życie. Otwie­ram dys­ku­sję– po co orze­kać o winie? Czy oprócz wąt­pli­wej satys­fak­cji wygry­wa­ją­cej strony są jesz­cze inne korzy­ści? Jeśli nie wia­domo o co cho­dzi to cho­dzi o pieniądze.

Orze­ka­nie o wyłącz­nej winie jed­nej ze stron ma wymiar eko­no­miczny. Strona nie­winna może bowiem docho­dzić ali­men­tów dla sie­bie od byłego mał­żonka w każ­dym cza­sie. Czy jed­nak nie można tego ure­gu­lo­wać w spo­sób odmienny?

Po co pra­nie bru­dów i emo­cjo­nalna  walka.  Pie­nią­dze to nie wszystko.

Sędzia Igna­czew­ski mówi wprost: prawo rodzinne w Pol­sce jest posta­wione na gło­wie.
– Sąd jest u nas po to, by eska­lo­wać kon­flikty, udo­wad­niać, że jeste­śmy źli – dodaje. – A powinno być zupeł­nie ina­czej. Trzeba nama­wiać byłych part­ne­rów do dia­logu, do kom­pro­misu. Nie­ko­niecz­nie po to, by rato­wać mał­żeń­stwo, ale by ulżyć dziecku, by mimo wszystko miało rodzinę.